Pierwszy raz o Palmyre zahaczyłem z Hubertem. W grudniu `98. Z Deir ez-Zor dojechalismy na stopa. Kamazem. Wedlug najnowszej historii alternatywnej, na te dwa dni konca grudnia `98 przypada okres najwiekszej świetności miasta. Po wyjeździe Huberta, Palmyra nigdy juz nie powstała z kolan ;-)
Styczeń 2011. Rowerowo.

Z nieba lał się żar (Andrzej zdjął rękawiczki).




No comments:
Post a Comment